Przejdź do treści
cutty.dev
Wszystkie posty

Linki, które wygasają — data ważności i limit kliknięć w praktyce

Czasem chcesz, żeby link przestał działać — po terminie albo po określonej liczbie wejść. Pokazujemy, do czego służą linki wygasające i limit kliknięć, i kiedy naprawdę warto ich użyć.

Piątek, 16:50. Wysyłasz na firmowy Slack kod rabatowy ważny „tylko do niedzieli". W poniedziałek rano dzwoni klient, który wszedł w link o ósmej rano i pyta, czemu rabat nie działa. A link działa dalej. Oferta już nie.

Znasz to? Większość linków jest robiona po to, żeby żyć wiecznie. Ale czasem chcesz dokładnie czegoś przeciwnego. Żeby link sam się wyłączył. Po dacie albo po którymś z kolei kliknięciu, którekolwiek przyjdzie pierwsze.

To nie zabawka. To jeden z tych linków wygasających, które realnie oszczędzają nerwy.

Termin albo licznik

W cutty.dev możesz nałożyć na link dwa ograniczenia, zupełnie od siebie niezależne.

Pierwsze to data ważności. Link żyje do konkretnego dnia i godziny. Po tym momencie zamiast przekierować, pokazuje informację, że wygasł.

Drugie to limit kliknięć. Link działa do N-tego wejścia i się zamyka. Powiedzmy: pierwszych stu. Setna osoba przechodzi, sto pierwsza widzi już komunikat.

Możesz włączyć jedno z nich. Możesz oba naraz. Wtedy decyduje ten warunek, który wypadnie wcześniej. Jeśli ustawisz „do niedzieli, max 200 wejść", a dwusetna osoba kliknie w sobotę po południu, to w sobotę po południu jest po wszystkim.

Po co data ważności

Najczęstszy przypadek to ta promocja z początku. Kod ważny do niedzieli? Niech link do niego umrze w poniedziałek, zamiast wpuszczać spóźnialskich na ofertę, której już nie ma.

Drugi to materiały na czas. Zapisy na wydarzenie, które nie mają sensu po jego końcu. Webinar, który już się odbył.

Trzeci jest mój ulubiony, bo dotyczy lenistwa. Udostępniasz coś komuś na tydzień i nie chcesz pamiętać, żeby w przyszły wtorek to ręcznie wyłączyć. Ustawiasz datę i zapominasz. Twój przyszły ja nie musi niczego klikać.

A po co licznik kliknięć

„Pierwsze 50 osób z tym linkiem dostaje bonus." Klasyk. Link zamyka się sam po pięćdziesiątym wejściu i nie musisz nad nim siedzieć z zegarkiem.

Bywa też tak, że wysyłasz coś do wąskiej grupy i nie chcesz, żeby link poszedł dalej w świat. Sztywny limit nie zatrzyma kogoś, kto skopiuje adres docelowy (o tym za chwilę), ale ukróci sytuację, w której jeden link nagle żyje własnym życiem i puka do niego pół internetu.

I jest jeszcze ostrożność czysto techniczna. Robisz test, nie wiesz, jak mocno coś wystrzeli. Limit to bezpiecznik. Jak „wybuchnie" mocniej, niż jesteś gotów obsłużyć, po prostu się zatrzyma.

Tego ci to nie załatwi

Tu uwaga, bo łatwo o nieporozumienie. Wygasający link przestaje przekierowywać. Tyle. On nie chowa ani nie szyfruje celu.

Jeśli ktoś zdążył wejść, zanim link padł, i podejrzał albo skopiował docelowy adres, ten adres dalej istnieje i dalej działa. Wygasanie kontroluje dostęp do przekierowania, a nie samą treść po drugiej stronie.

Do ochrony tego, co jest na końcu, potrzebujesz czegoś innego, na przykład linku z hasłem. To dwa różne narzędzia do dwóch różnych problemów i warto ich nie mylić.

Ustawienie zajmuje chwilę

Robisz to albo od razu przy skracaniu, albo później w edycji linku w panelu. Wpisujesz datę ważności, liczbę kliknięć, albo jedno i drugie. To wszystko z twojej strony.

Resztą zajmuje się cutty.dev. Kiedy warunek się wypełni, link grzecznie mówi odwiedzającemu, że wygasł, zamiast prowadzić go w jakieś stare, nieaktualne miejsce.

Zanim wyślesz następny „ważny tylko do…", zadaj sobie jedno pytanie: co ma się stać, gdy ten termin minie? Jeśli odpowiedź brzmi „link powinien po prostu przestać działać", to masz na to dziesięć sekund roboty.