Przejdź do treści
cutty.dev
Wszystkie posty

Krótkie linki w nieruchomościach — oferty, wirtualne spacery i QR na bannerze

Jak ustawić linki nieruchomości: jeden markowy adres na ofertę, QR na bannerze, lekkie linki do spacerów 3D i statystyki bez profilowania klienta.

Ile osób przepisze z samochodu na światłach adres twojabiuro.pl/oferty/mieszkanie-3-pokojowe-centrum-id-48172?utm_source=banner? Zero. Nikt nie zatrzymuje się przy bannerze z notesem.

A QR? Skanują. Tylko że gdy oferta wypadnie z systemu, kod prowadzi w pustkę i wisi tak przez tydzień, dwa, miesiąc. Banner pracuje przeciwko Tobie. To dwa najpopularniejsze wycieki leadów w pośrednictwie i oba da się zamknąć dobrze ułożonymi linkami nieruchomości.

Jeden adres, który przeżyje sam portal

Tę samą nieruchomość wrzucasz wszędzie. Własna strona, Otodom, OLX, Facebook, mailing. Pięć różnych URL-i, a każdy z nich może się zmienić: portal przebuduje adres, oferta dostanie nowe ID, przesiądziesz się na inny CRM. I co wtedy z bannerem? Zostaje ze starym linkiem.

Inaczej to działa, gdy masz jeden krótki adres na ofertę i to Ty decydujesz, dokąd on prowadzi.

  • Dziś cutty.dev/m-grunwald otwiera Twoją podstronę z galerią.
  • Za miesiąc przerzucasz cel na Otodom, bo tam płacisz za ruch i chcesz go zliczać u źródła.
  • Mieszkanie sprzedane? Ten sam adres kieruje na formularz „szukam podobnej". Banner dalej łapie leady.

Cel podmieniasz, adres zostaje. Wydruk na bannerze i ulotce się nie zmienia, a klient i tak ląduje tam, gdzie chcesz.

QR, który zeskanuje się za pierwszym razem

Banner wisi miesiącami. Na deszczu, na słońcu, czytany z pięciu metrów albo z auta jadącego trzydziestką. Drugiej szansy nie ma.

Kilka rzeczy robi tu realną różnicę:

  • Krótki cel pod kodem. Im krótszy adres, tym rzadszy, „luźniejszy" kod i tym pewniej łapie go telefon z dystansu i pod kątem. Wepchnij tam URL z czterema parametrami UTM, a dostaniesz plątaninę, nad którą aparat się męczy.
  • Adres słowny obok. Daj czytelny podpis, np. cutty.dev/willa-jozefow. Sporo ludzi nie skanuje na ulicy. Zapamiętują i wpisują wieczorem z kanapy.
  • Biały oddech wokół. Quiet zone. Wklejony w grafikę na styk QR potrafi po prostu nie zadziałać.
  • Kontrast i wielkość. Ciemny kod, jasne tło. Na ulotce minimum jakieś 3×3 cm, na bannerze grubo więcej.

cutty robi kod QR i skrócony link za jednym razem, więc obie drogi (skan i wpisany adres) prowadzą w to samo miejsce. A skoro celem sterujesz po fakcie, nie musisz przedrukowywać bannera, gdy oferta się zmieni.

SMS, który się nie tnie

Link do spaceru 3D zna każdy, kto raz go wkleił. Matterport, panorama, wideo z drona. Potwór na 120 znaków, naszpikowany tokenami. Wrzucasz to do SMS-a z zaproszeniem na prezentację i wiadomość pęka w połowie. Klient widzi ucięty, podejrzany adres. Nie klika.

Skróć każdy ciężki zasób do jednej końcówki:

cutty.dev/spacer-marymont   → wirtualny spacer 3D
cutty.dev/rzut-marymont     → PDF z rzutami i metrażem
cutty.dev/dron-marymont     → wideo z drona na YouTube

Trzy adresy, które wyglądają jak adresy, a nie jak złośliwy spam. Mieszczą się w SMS-ie, dobrze leżą w mailu i na wizytówce, a klient od razu widzi, co go czeka po kliknięciu.

„I co, ogląda to ktoś w ogóle?"

To pytanie zadaje prędzej czy później każdy sprzedający. Zamiast się tłumaczyć, pokazujesz liczby. Tyle wejść w link oferty, tyle skanów z bannera, ruch idzie głównie z mailingu albo z portalu. Zrób osobny link pod każdy kanał, a zobaczysz czarno na białym, który dowozi, a który jest spalonym budżetem.

Jest jeszcze druga strona tego, o której w branży mówi się za mało. Prywatność osoby po drugiej stronie kliknięcia. Człowiek szukający mieszkania to wrażliwy trop. Nie potrzebujesz budować z jego ruchów profilu reklamowego ani oddawać tych danych przypadkowej skracarce, której serwery stoją nie wiadomo gdzie.

W cutty dane siedzą w UE, a adresy IP są hashowane. Masz liczbę kliknięć i kanał, którym przyszły. Wiesz, że banner dowozi. Nie wiesz (i nie musisz wiedzieć), kim był pan, który zeskanował we wtorek o osiemnastej. Czysto wobec właściciela mieszkania i wobec samego zainteresowanego.

Cała ofertę ustawiasz raz

Wchodzi nowe mieszkanie. Robisz to po kolei:

  1. Główny link oferty na markową końcówkę, np. cutty.dev/m-saska.
  2. Osobne końcówki na spacer, rzuty i wideo z drona.
  3. Z głównego linku bierzesz QR na banner i ulotki.
  4. Warianty per kanał (-fb, -mail, -otodom), żeby liczyć źródła.
  5. Po sprzedaży linków nie kasujesz. Przekierowujesz je na „szukam podobnych".

Pięć kroków, kwadrans roboty. Możesz złożyć pierwszy taki zestaw z kodem QR na cutty.dev i sprawdzić to na najbliższej ofercie, która wejdzie.

A potem? Banner robi swoje jeszcze długo po tym, jak zdjąłeś tabliczkę „sprzedane".