Kod QR do WiFi — goście łączą się bez podawania hasła
Zrób kod QR do WiFi, by goście łączyli się jednym skanem, bez dyktowania hasła. Format, sieć dla gości i podmienialny link, gdy hasło się zmienia.
Jest taki moment przy każdej wizycie. Ktoś zdejmuje buty, jeszcze stoi w przedpokoju, i zanim dojdzie do "co tam u was słychać", pada pytanie: "jakie macie WiFi?". I zaczyna się rytuał. Wstajesz, idziesz do routera, odwracasz go spodem do góry, mrużysz oczy nad mikroskopijną naklejką. Dyktujesz. "T jak Tomek, zero, u, b, cztery... nie, cztery, nie czternaście, samo cztery". Po drugiej stronie ktoś wpisuje, kasuje, wpisuje znowu. Czy to było duże B czy małe? Po piątej próbie telefon w końcu łapie sieć i zapada cisza ulgi.
Robiłem to setki razy. I za każdym razem myślałem to samo: musi być prostszy sposób. Jest. Jeden mały kwadracik naklejony przy drzwiach albo na boku lodówki. Telefon obok, sekunda, połączono. Bez literowania, bez gimnastyki z routerem.
Co tak naprawdę siedzi w tym kwadracie
Nowoczesne telefony (iPhone od iOS 11, Android mniej więcej od dziesiątki) potrafią wejść do sieci po samym zeskanowaniu kodu. Brzmi jak czary, ale to żadna magia. Pod spodem jest zwykły tekst, zakodowany graficznie według ustalonego schematu:
WIFI:T:WPA;S:NazwaSieci;P:TwojeHaslo;;
Rozbierzmy to na czynniki:
Tto typ zabezpieczeń.WPAłyka WPA2 i WPA3, jest jeszczeWEP, a dla sieci otwartej zostawiasz puste.Sto SSID, czyli po prostu nazwa twojej sieci.Pto hasło.H:truedorzucasz tylko wtedy, gdy sieć jest ukryta i nie rozgłasza swojej nazwy.
Aparat odczytuje ten ciąg znaków, system widzi prefiks WIFI:, rozpoznaje schemat i sam podsuwa propozycję połączenia. Jedno tapnięcie. Gość nigdy nie zobaczy hasła, nie musi go przepisywać, nie ma jak go zapamiętać i wynieść. Ten sam patent działa na kartce w pokoju gościnnym w wynajmie, na podkładce w kawiarni, na drzwiach biura. Gdziekolwiek, gdzie ludzie przychodzą i chcą po prostu mieć internet.
Jest jednak jeden szkopuł, na którym wykłada się większość ludzi za pierwszym razem.
Średnik, który wszystko psuje
Jeśli w nazwie sieci albo w haśle masz znak ;, ,, :, \ albo cudzysłów ", musisz go poprzedzić odwrotnym ukośnikiem. Inaczej telefon urwie hasło dokładnie w tym miejscu, bo potraktuje średnik jako koniec pola. Powiedzmy, że twoje hasło to pa;ss"word. Zapisujesz je tak:
WIFI:T:WPA;S:Dom_Salon;P:pa\;ss\"word;;
I tyle. To jest absolutnie najczęstsza przyczyna skarg "zeskanowałem i nie działa". Człowiek wygenerował kod, hasło miało średnik w środku, a on go nie wyescapował. Telefon dostał połówkę hasła i grzecznie odmówił. Sprawdź to zanim wydrukujesz pięćdziesiąt sztuk.
Komu właściwie otwierasz drzwi
Tu chciałbym się na chwilę zatrzymać, bo to część, którą ludzie najczęściej pomijają, a jest najważniejsza. Kod QR to obiekt fizyczny. Wisi na ścianie, leży na stole, ktoś może go pstryknąć telefonem z drugiego końca sali, nawet się nie łącząc. A skoro tak, to pytanie nie brzmi "jak zrobić kod", tylko "do czego on prowadzi".
Wyobraź sobie, że ten kod wskazuje na twoją główną domową sieć. Tę samą, w której siedzi NAS z dwudziestoma latami zdjęć, drukarka, kamery, może serwer plików. Naklejasz go w mieszkaniu, które wynajmujesz na Airbnb. Albo w lokalu. I nagle dostęp do twojego LAN-u ma każdy, kto przez tydzień u ciebie spał, plus każdy, komu wyśle zdjęcie naklejki.
Dlatego: prawie każdy router ma dziś sieć dla gości, po angielsku Guest Network. To osobny SSID, odcięty od reszty twojego LAN-u, zwykle z możliwością ograniczenia pasma. Kod generujesz właśnie dla niej. Wtedy nawet jeśli zdjęcie kodu wyląduje na czyimś Instagramie albo w grupie na Facebooku, obcy dostanie się co najwyżej do internetu. Nie do twoich urządzeń. To jedna z tych decyzji, które kosztują dwie minuty w panelu routera, a oszczędzają ci nieprzespanych nocy.
Statyczny kod ma jedną brzydką wadę
Zakodowanie danych WiFi na sztywno wygląda elegancko, dopóki nie zmienisz hasła. Bo wtedy kod jest do wyrzucenia. Cały. Załóżmy, że prowadzisz małą kawiarnię i wydrukowałeś pięćdziesiąt podkładek pod kubki z ładnym kodem QR. Po jakimś czasie hasło wycieka, zmieniasz je na sieci dla gości i... pięćdziesiąt podkładek nadaje się na makulaturę. Plus koszt nowego druku. Plus czas.
Da się inaczej. Zamiast zaszywać dane WiFi w kodzie na amen, kodujesz link. Link prowadzi do prościutkiej strony z instrukcją połączenia albo z aktualnym hasłem. Sam kod QR zostaje ten sam na zawsze, a to, dokąd prowadzi, podmieniasz w dowolnej chwili.
W cutty.dev wygląda to tak:
- Robisz krótki link, na przykład
cutty.dev/wifi-cafe, który prowadzi do strony z hasłem lub instrukcją. - Generujesz do tego linku kod QR. Drukujesz na podkładkach, na drzwiach, na ulotkach.
- Zmieniasz hasło? Edytujesz cel tego samego linku. Wszystkie wydrukowane kody dalej działają, a ty nie dodrukowujesz ani jednej sztuki.
Jest jeszcze drobiazg, którego goły kod WIFI:... nigdy ci nie da. Widzisz, ile razy ktoś faktycznie zeskanował kod. W kawiarni albo na evencie to nie jest statystyka dla statystyki, tylko konkretna informacja o ruchu. Przy czym tutaj robi się to bez śledzenia ludzi po piętach, IP idzie do hasha, nikt nie buduje profilu gościa. Coraz rzadsza rzecz, więc warto docenić.
Tak po ludzku, co wybrać
- Dom, znajomi, hasło które ustawiłeś raz i nie ruszasz? Zwykły statyczny kod
WIFI:.... Najprościej, działa nawet bez internetu na telefonie skanującego. - Lokal, wynajem, event, hasło które rotuje co miesiąc? Kod wskazujący na podmienialny link. Żebyś nie przedrukowywał materiałów za każdym razem.
Kilka rzeczy, które łatwo przeoczyć
Drukuj kod w rozmiarze przynajmniej 2 na 2 centymetry. Mniejszy bywa kapryśny przy słabszym aparacie. I nie laminuj go na wysoki połysk, bo odbicia światła potrafią rozłożyć skan na łopatki (sprawdzone na własnej skórze przy oknie w południe).
Pod kodem dopisz nazwę sieci i hasło zwykłym tekstem. To fallback dla starszych telefonów i dla cioci, która woli wpisać ręcznie. Kosztuje cię jedną linijkę, a ratuje sytuację.
I rzecz najważniejsza na koniec tej listy: nie wrzucaj na publiczny profil w social media kodu prowadzącego do głównej sieci z prawdziwym hasłem. To dosłownie opublikowanie klucza do swojego LAN-u. Ludzie robią to bez zastanowienia, bo "to tylko ładny obrazek".
Mam w domu taką naklejkę przyklejoną od wewnętrznej strony szafki w przedpokoju. Goście wiedzą, że tam jest, skanują przechodząc, i ten cały rytuał z literowaniem hasła po prostu zniknął. Drobiazg, a zmienił sposób, w jaki ludzie wchodzą do mojego mieszkania. Czasem najlepsze usprawnienia to nie te wielkie, tylko te, które wycinają jeden mały, powtarzalny moment irytacji. Jeśli twoje hasło lubi się zmieniać, oprzyj kod na podmienialnym linku i miej to z głowy raz na zawsze. A jak nie lubi, to nawet kartka z odręcznym kodem zrobi robotę. Pytanie tylko, gdzie ją przykleisz.