Przejdź do treści
cutty.dev
Wszystkie posty

Linki UTM — co to jest i jak je budować bez błędów

Czym są parametry UTM, do czego służą i jak budować otagowane linki, żeby wiedzieć skąd przychodzi ruch. Plus dlaczego taki długi link warto na końcu skrócić.

Pięć parametrów. Tyle wystarczy, żeby twoja analityka przestała wrzucać cały ruch do jednego worka z napisem "bezpośredni / inne". Mówię o linkach UTM.

Pewnie widziałeś taki adres. Klikasz coś na Facebooku i nagle w pasku przeglądarki ląduje ?utm_source=facebook&utm_medium=... i ciągnie się to długie jak makaron. To nie przypadek ani śmieci. To etykieta. Doczepiona do linka po to, żeby Google Analytics (albo cokolwiek innego, czym mierzysz) wiedział, skąd właściwie przyszedł ten człowiek. Z którego posta. Z maila. Z reklamy.

Bez tego? Ślepota. Widzisz, że ruch jest, ale nie wiesz, czy zarobił go niedzielny post, czy newsletter sprzed tygodnia.

Co tak naprawdę znaczą te pola

Doklejasz do adresu kilka parametrów. Trzy robią całą robotę, dwa to dodatki na specjalne okazje.

  • utm_source to skąd. Konkretne miejsce: facebook, newsletter, instagram, google.
  • utm_medium to jakim kanałem. Typ ruchu: social, email, cpc (czyli płatne kliknięcia), qr.
  • utm_campaign to która akcja. Nazwa kampanii: wiosna-2026, black-friday, promo-startowa.
  • utm_content (opcjonalne) rozróżnia warianty. Przydaje się w testach A/B, np. przycisk-gora kontra przycisk-dol.
  • utm_term (opcjonalne) to słowo kluczowe, używane głównie przy reklamach płatnych.

Złożone w całość wygląda to tak:

https://twojastrona.pl/oferta?utm_source=instagram&utm_medium=social&utm_campaign=wiosna-2026

I teraz zamiast bezosobowego "social / referral" w raporcie widzisz czarno na białym: Instagram, kanał social, kampania wiosenna. Wiesz, kto ci dowiózł ludzi.

Trzy drobiazgi, które potrafią rozwalić raport

UTM-y są banalnie proste. Właśnie dlatego tak łatwo je spaprać, a wtedy dane zamieniają się w sieczkę.

Po pierwsze, małe litery. Zawsze. Dla analityki Facebook i facebook to dwa zupełnie różne źródła i nagle masz jedną kampanię rozbitą na dwa słupki. Wybierz jeden zapis i się go trzymaj.

Po drugie, żadnych spacji ani polskich znaków. wiosna 2026 rozjedzie ci link. Pisz wiosna-2026 z myślnikiem i jest spokój.

Po trzecie (i to najczęściej ginie), zrób sobie słownik. Spisz raz na kartce albo w notatniku: source maila to zawsze newsletter, nigdy mailing ani email-list. Medium to zawsze email. Brzmi jak przesada, dopóki po miesiącu nie odkryjesz, że masz pięć różnych nazw na jeden i ten sam newsletter.

Skąd nagle pomysł, żeby to skracać

No właśnie. Spójrz jeszcze raz na ten przykład powyżej. Krótki nie jest. A to był łagodny przypadek, tylko trzy parametry. Dorzuć content i term, dłuższą nazwę kampanii i bez problemu dobijasz do 200, czasem 250 znaków.

Taki potwór jest nieużywalny w połowie miejsc, w których byś go chciał wkleić:

  • bio na Instagramie ma jakieś 150 znaków limitu, więc się nie zmieścisz,
  • SMS rozjeżdża ci się na dwie wiadomości (a płacisz za dwie),
  • w ulotce czy na plakacie wygląda po prostu źle, a kod QR robi się tak gęsty, że telefon ma problem go złapać.

Sztuczka jest taka: budujesz pełny, otagowany link, żeby analityka miała wszystko, czego potrzebuje. A potem go skracasz. Odbiorca dostaje czyste cutty.dev/wiosna, klika, i po przekierowaniu wszystkie parametry UTM i tak docierają na twoją stronę. Na zewnątrz krótko i ładnie, w raportach pełen komplet danych. Jak skrócisz go na cutty.dev, masz przy okazji własny licznik kliknięć w panelu, więc nie jesteś skazany wyłącznie na to, co pokaże Google.

Ściąga na szybko

  • Tagujesz po to, żeby wiedzieć, skąd przychodzą ludzie.
  • source = skąd, medium = jakim kanałem, campaign = która akcja.
  • Małe litery, zero spacji, jeden ustalony słownik nazw.
  • Długiego linka UTM na końcu skróć, bo inaczej będzie nie do użytku.

Najtrudniejsze w tym wszystkim nie jest sklejenie linka. To trzymanie się własnych zasad przez kolejne miesiące. Wypróbuj na jednej kampanii, zobacz w raporcie, że nazwy się zgadzają, i dopiero wtedy rozkręcaj to na większą skalę.